Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Google+ Followers

sobota, 30 sierpnia 2014

Z cyklu bajki Matrixa: Krótka Bajka o Miłości



Z  cyklu  bajki  Matrixa:    Krótka Bajka o Miłości
…. Morfeusz zmierzał szybkim krokiem w kierunku parku, składając  pośpiesznie swoje skrzydła, żeby nikt z przechodniów nie zauważył, że jest aniołem.
To by dopiero było … Papa Zeus wnerwiłby się niezawodnie, że chrzani swoją robotę, stresując śmiertelników, grających w Matrixie w Grę Życia. Ma być porządek i już.
Kto do Hadesu to do Hadesu, kto do Nirwany, bardzo proszę, kto bębni swoją inkarnację tu i teraz, niech się nie pcha do  nieba  Jehowów. Oni   tam mają tylko 144 tysiące miejscówek.
Mimo kamuflażu ciało  Anioła połyskiwało boskim złotem, a pod szarym T-shirtem napinały się mięśnie ramion godne siłownianego pakera.
Skulił się w opinającym  wysportowany tors polarze – paskudnie jak na maj – pomyślał zwracając twarz w kierunku nieba i wdychając drobny, zimny, majowy deszcz. Lubił ziemską wilgoć, choć na ogół zajmował się na tej planecie tylko snem.
Kiedy miękko wsunął się w parkową zieleń i już był w jej  objęciach, skrzących się tysiącami odmian  zieloności, nagle i znienacka wpadł na faceta, który syknął tylko:
- Jak idziesz Kolego … i nie nadążając dokończyć swojego monologu, zamarł ze zdumienia, wpatrując się w niego, jak klasowa gapa z  I B.
Morfeusz także zdumiał się niepomiernie, aż  opuścił ogromne, połyskujące tęczowo skrzydła do samej ziemi i prawie  że się ujawnił ze swoją tożsamością.
- Co robisz, frajerze!!! - krzyknął stojący przed Nim Amor.
Nie sam krzyk, ale fakt, że to Amor stał przed nim w swojej własnej osobie, zdumiał go ponownie do tego stopnia, że brakło mu języka w gębie. Stał wystrojony jak lala, w najmodniejsze w tym sezonie „Marleny” albo jak tam kto woli. Zresztą epoka „ Wietnamów” nastąpi dopiero potem, więc nie będziemy w tej bajce walczyć o to, jakie miał na sobie spodnie. Bluzka obcisła jak u transwestyty, loki na utrefionym łbie, nawet podmalowane jak w latach 70. oczy. Psyche to uwielbia, kiedy Amor robi sobie lans na Davida Bowie. Gdyby jeszcze miał damski letni kapelusz w kwiaty  o szerokim rondzie, ona sama wyglądałaby przy nim jak sama Angi na ich kultowych zdjęciach.
Morfeusz dalej nie posiadał się ze zdumienia.
- Co tutaj robisz do chrześcijańskiego diabła ? - wydusił z siebie, kiedy w końcu odzyskał głos.
- Co to, na Olimpie powszechny urlop , czy co ??? !!!
-Tata popił za dużo ambrozji  i rozstawił nas po kątach, mnie dostał się park za nieróbstwo w sprawach damsko-męskich do wyplewienia.
- Nie zamierzasz chyba plewić tego areału ??? !!!
Morfeusz po prostu osłupiał.
No tego,  to nie – zaśmiał się Amor potrząsając lokami i raz rozkładając, raz składając swoje szykowne, połyskujące miedziano – złotym brokatem skrzydła, obwiedzione wzdłuż lotek gustowną, turkusową krajką.
- Wpadłem tu na chwilkę, na inspekcję i na Laski – obwieścił z uśmiechem Rudolfa Valentino.
… Aaa ….  Morfeusz zaskoczył natychmiast.
- A jak to zamierzasz zrealizować ? Zaciekawił się wyraźnie tematem.
No proste – jak u Maklakiewicza i Himilsbacha … „wymienim oddechy”  i dalej już pójdzie jak trzeba, samo –  śmiertelnicy znają na pamięć tę procedurę  - błysnął zdrowymi zębami w łobuzerskim uśmiechu.
- Zresztą patrz, daleko szukać nie musimy -  oczami wskazał dwa lachony siedzące w  odległej od nich o  100 metrów alejce platanów, na ławce pod jednym z nich i rozprawiające o czymś tak zaciekle, że aż tutaj dochodził dźwięk ich ożywionej dyskusji.
Kiedy zbliżyli się na odległość kilku metrów porozumiewając się półgłosem, obie dzidzie zamilkły i spojrzały na nich, skanując ich zamiary.
Ta po lewej, w białej muślinowej sukience, prześwitującej koronkowymi podwiązkami białych samonośnych pończoch  wyglądała z bladym pudrem na twarzy i landrynkowym różowym błyszczykiem na ustach jak zmutowana gejsza. Jedynym, co łączyło jej wygląd z wyglądem jej rozmówczyni  były  obwiedzione zrobioną na mokro z arabskiego coohla czarną ramką wielkie, ramzesie oczy. Malowało się w nich tyle samo zdumienia co bezmyślności.
Jej towarzyszka wyglądała na nieco sprytniejszą – zapakowana na maksa w czarny lateks pobłyskiwała w zerkającym  przez chmury słońcu odchudzonymi kształtami  Markizy de Sade. Do pełni designu  brakowało jej tylko czarnego pejcza, zamiast którego w ręce trzymała cienki wierzbowy pręcik  i potrząsała nim od czasu do czasu.
Kiedy tak patrzyły milcząc na intruzów, Amor zagaił jak zaplanował,  prawie, że cytatem z Himilsbacha.
-To co … wymienim  oddechy?
Podczas kiedy on sam poczuł się bardzo dumny z tej inwokacji,obie damy wybałuszyły oczy ze zdziwienia.
- Co ???  - jęknęła Biała.
Czy tobie chodzi zboczeńcu o seks ?!!! - prawie wyryczała, odważając się wreszcie.
….No… chyba to oczywiste – Amor stracił wyraźnie stateczność, choć nadal pozorował pewność siebie.
To chyba dla Ciebie jasne, Dzidzia …. Normalni ludzie .. i bogowie robią te rzeczy!
Teraz to on się oburzył.
- Tak, tak – zawtórował mu Morfeusz, popierając kompana w opresji.
- I to często – dodał, patrząc wyraźnie w kierunku Lady Lateks.
- A te skrzydła, to co ??? - wrzasnęła Biała, wskazując na połyskujące na jego plecach dwa dowody rzeczowe.
- Od kiedy to Anioły robią te rzeczy !!!
Wrzeszczała coraz głośniej i wyglądała coraz mniej seksownie.
- Od kiedy Papa Zeus i inni Bogowie na to pozwolili – Morfeusz odparował rezolutnie.
- Twój papa Zeus  niech sobie rządzi w niebie, nie tu! - krzyknęła lateksowa Lady i dodała:
Tutaj rządzimy my – wskazała na swoją towarzyszkę - moja siostra Sacharoza i Ja – czyli czarna Kawa.
- Nic tu po Was, nasze rządy,  telewizja i brak snu  to murowany brak libido, a my same robiłyśmy makijaż przez 40 minut dzisiaj rano  i nawet jakbyśmy je miały  to i tak nie pozwolimy go sobie zdemolować !!!
Jej oburzenie sięgnęło zenitu.
- Co ? …… głos Amora załamał się na granicy płaczu.
- No chyba zapodaję Ci wyraźnie, że nic tu po Was, teraz seks  serwują w TV, moja siostra udziela się społecznie po kilka razy dziennie  w każdym kubku z porcelitu, ja ją dosładzam i ludzie nie mają ochoty na żadne figle migle, do tego nie śpią, więc mają totalnie zrąbane nerki – wrzeszczała Sacharoza – a Ci, co  promują taki styl życia mają z tego niezły interes, nasza stryjeczna siostra Viagra robi karierę w aptekach, a psychoterapeuci kasują sfrustrowane damulki i karuzela się kręci.
Po takim dictum była najwyraźniej zadowolona z siebie.
- Kobieto !!! (Amor był prawie załamany), czy Ty nie odróżniasz ciacha od badziewia?
Jego głos brzmiał dramatycznie i widać było, że dość ma tej przebieżki do Matrixu.
I to towar, i to towar, odparła na to filozoficznie Lady Lateks, ostentacyjnie wyciągając rurkę  i wciągając krechę.
- Tyle tylko, że po tej czynności nie muszę poprawiać fryzury – dodała, dobijając go jak Spartanin jeńca.
- Więc nic tu po Was, idźcie sobie!
- Odwrót – zrządził zdesperowany Amor, a Morfeusz  podreptał za nim jak emeryt, nadal znokautowany obrotem sytuacji.
- No i co ? Co będzie teraz – spytał Amora, kiedy odzyskał  głos.
- Jak to co ? Wiola napisze małe co nieco o libido i następnym razem robimy sabotaż panienkom – uśmiech wrócił na jego zawadiacką twarz.
- Jasne, że Wiola napisze, przecież nie dopuści do takiej masakry na stałe. Możemy liczyć na to, że Ania wyedytuje  no i  znowu będziemy mieć pracę –  a na razie …. nuda, nuda, nuda – coś jeszcze wymruczał, ale po  chwili już pogwizdywał pod nosem, planując następny wypad do 3D i układając sobie plan miłosnych manewrów…..
Cóż mi zatem pozostaje … Pisz  Pani i tyle, skoro jutro ostatni dzień wakacji, bo od opisanego przeze mnie spotkania Morfeusza  z  Amorem  minęło  ponad 3 miesiące, to przyjąć można, że także ostatni dzień wakacji od solidnego seksu.




Jak to jest z tym libido ?
W starożytnych i nie tylko źródłach medycyny chińskiej mówi się, że mąż nie musi żony kochać, musi ją tylko dobrze karmić  (o szanowaniu nie wspominam, bo to oczywiste). To jest warunek podstawowy. Ale wcale nie jest aż tak prosto.
Chodzi tutaj o sferę diety, która jest jednym z podstawowych elementów decydujących o libido. Właściwy dobór pokarmów – w większej części podobny dla kobiet i mężczyzn jest jednym z podstawowych czynników decydujących o tym, czy mamy libido i to  do  śmierci (to nie żart), czy po prostu nie mamy go i przeżywamy życie w europejskim przekonaniu, że starość to impotencja.
A  libido decyduje przecież o tym, czy tworzy się i utrzymuje w związku bliskość.
Nic z tych rzeczy - tak zwana starość, czyli stan, w którym mamy sporo lat, jak na miarę używaną  na tym ziemskim padole 3D
 NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z BRAKIEM POTENCJI ZARÓWNO U KOBIET JAK I U MĘŻCZYZN        !!!!
Zakładając, że z pokolenia na pokolenie żywimy się i żyjemy coraz bardziej skandalicznie i totalnie się degenerujemy, na każdym poziomie skomplikowanego systemu, jakim jest Uniwersalna Obecność ubrana w  system  zapisów pozwalających jej bawić się w tworzonych przez Boski Absolut Hologramach, trudno się dziwić, że zajeżdżamy naszego rumaka  do kopyt i nie jest to już lotny pegaz, tylko poganiany tribestanem lub viagrą muł. Swoją dolę zbierają tutaj seksuolodzy i wszelcy terapeuci od seksu, którzy usiłują przekonać nas za nasze pieniądze, że jak się rozluźnimy to pójdzie jak z płatka.
Pójdzie.
Jak będzie miało paliwo na tę przebieżkę.  Jak będzie na to odpowiednia pula energii.
W innym wypadku kicha.
Zatem pierwszym istotnym czynnikiem jest dieta.
Szanuję i uwielbiam witarian – są obiektem mojego podziwu – jednak jak pokazuje praktyka, w  ogromnej mierze gotowana dieta związana jest z klimatem, w jakim żyjemy.
Tylko niewielkie obszary planety są na tyle ciepłe, żeby żyjąc tam jeść na surowo i to nie do końca. Wszyscy mają mniejszą lub większą potrzebę ciepłego jedzenia – pytanie:  majstrowano nam w tym kierunku w genach, czy też nie ?
Pamiętajmy też, że nie ma się co kłócić o rodzaj diety, ponieważ konsekwentnie stosowane, jeśli są ogólnie zgodne z matrycą genetyczną, prowadzą do zdrowia mimo różnic w szczegółach.
Nasze libido zależy od poziomu energii w prawej nerce, która jako mały ogień nie tylko ogrzewa ciało, ale stanowi punkt, w którym uniwersalna energia kreacji  zamienia się w energię seksualną sensu stricto.
Bardzo istotną rolę na drodze do ognia, czyli narządów związanych bezpośrednio  z seksem – nazwijcie je jeśli chcecie genitaliami, choć to kojarzy się głównie z genetyką – odgrywa stabilna wątroba.
Mamy więc klasyczny triumwirat  - nerki z pęcherzem moczowym, wątroba z pęcherzykiem żółciowym i  serce z  jelitem  cienkim i powiązaną z nimi funkcją seksu.
Gorąca, ogrzana ciepłym pożywieniem prawa nerka jest fizycznym punktem, w którym generowana jest w związku z jej prawidłowym odżywianiem energia seksualna manifestująca się jako libido.
Nie oznacza to jednak, że ma być tylko Yang, Yang i nic więcej.
Wątroba ma być stabilna, konieczne jest zatem jej solidne Yin.
Rozgrzewamy prawą nerkę gotowanymi długo i  zawierającymi wartość Yang pokarmami, jednocześnie dbając o to, żeby wątroba była odpowiednio chłodna, co oznacza także stan spokoju i relaksu, a nie tylko jej wychładzanie przez pokarm .
Sposób postępowania z prawą nerką opisałam w jednej z bajek – krótko wspomnę tylko, że u osób mających problemy z libido, konieczne jest ciepłe, gotowane jedzenie, doprawione rozgrzewającymi ziołami, składniki powinny dawać wartość Yang.
Wzmacniająca nerki fasola tym bardziej zadziała na libido, im będzie ciemniejsza, świetnie poprawia libido fasola czarna.
Doskonale działają na libido wzmacniające przemianę ziemi orzechy, nasiona, pestki - najlepsze dla nas ze względu na rodzimy klimat orzechy włoskie i laskowe,  ale nie tylko.
Marchewka, seler (zwłaszcza naciowy),por, cebula i czosnek to sprawdzone afrodyzjaki.
Dla kobiet bardziej marchewka, dla mężczyzn bardziej seler, choć  wszyscy powinniśmy jeść i to i to.
Pokierowałabym się także kształtem – zatem nerkowiec należący do przemiany ziemi działać będzie na nerki nie tylko poprzez schemat kontrolny ale także poprzez swój „nerkowy” kształt.
Doskonałą alternatywą dla viagry jest … arbuz  - pamiętajmy jednak, że  przynależy do ciepłej pory roku, spożywanie go w chłodne, jesienne i zimowe dni nie ma sensu.
PONADTO TRZEBA GO WTEDY JEŚĆ ZE SKÓRKĄ!
Smacznego   (a czemu by nie ).                                                     
Z uwagi na fakt, iż libido zależne jest od śledzionowo - nerkowego Yang, istotne będą także inne, niepozorne składniki – gotowane i zajadane ze smakiem – dynia, cukinia, kabaczek i przyprawy o ognistym charakterze – lubczyk, tymianek, rozmaryn, jałowiec, bazylia, oregano – suszone i świeże.
Avocado zwane jest gruszką miłości – bakłażan znany jest jako afrodyzjak od zawsze.  Wiecie też zapewne o afrodyzjakalnych właściwościach ananasa, który znany jest bardziej jako odchudzacz – proszę bardzo, dwa w jednym. Do tego smaczny. Doskonale sprawdza się jako afrodyzjak nasz rodzimy burak – niedocenione warzywo o fenomenalnych  właściwościach   -  nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dołożyć do obiadu codziennie dwie łyżki startego buraka – ma także inne odkwaszające i leczące właściwości – zakres jego pozytywnego działania na ciało jest ogromny.
Sprawdźcie choćby w necie – polecam .
Nie trzeba szukać specjalistycznych afrodyzjaków wśród  składników pożywienia – dla odbudowy libido trzeba po prostu zacząć jeść zgodnie z genetyką.
Oczywiście afrodyzjakiem są także wszelkie jajka, ale nie można jeść ich więcej niż 2-3 tygodniowo.
Jakość „Metalu” żywiąca „Wodę” czyli nerki wzmacnia i konserwuje libido.
Konieczne są zatem (zwłaszcza gdy zimno) pikantne   i  ostre przyprawy metalu – kminek, ziele angielskie, zioła prowansalskie, chilli, ostra papryka, jeśli nie ma przeciwwskazań pieprz, najlepiej świeży i kolorowy, ponieważ z uwagi  na zbiór w różnych fazach dojrzewania daje wówczas wszystkie niezbędne jakości energetyczne; także gorczyca, cząber, liść laurowy, pieprz ziołowy.
Estrogenne płatki owsiane polecam kobietom, jeśli  nie są uczulone na gluten. Świetnie stymulują produkcję estrogenów, których poziom decyduje w znacznym stopniu o kobiecym libido.
Rzodkiewka, biała rzodkiew, rzepa,  zielona cebulka i por a także czarna rzepa to tuzy, jeśli chodzi o afrodyzjaki, choć większość z nas żyje w niewiedzy i przekonaniu, że afrodyzjak to jakieś egzotyczne cudo w rodzaju  rogu jelenia.
Żeń-szeń, miłorząb japoński i drogi choć skuteczny szafran, a także egzotyczna mandragora robią swoje – kto woli libido od pozbawiającej  go poprzez  smog magnetyczny i pory oglądalności telewizji i troszczy się o szczęście i komfort swojego partnera, zapewne skłonny jest  zainwestować w te składniki swoje pieniądze i czas.
Znacznie tańsze  i równie skuteczne są cynamon i imbir.
W naszym klimacie i położeniu geograficznym skutecznym panaceum na braki ciepła i brak libido jest ogólnie dostępny w terenie chrzan, którego można po prostu odpowiednią ilość  „ukopać” i robiąc to  co jakiś czas jeść na świeżo bez konserwantów i trucizn.
Należy pamiętać, że w sektorze odżywiania bardzo obniżająco działają na libido  kawa, herbata oraz nieśmiertelny w tym tercecie cukier.
Coca – cola, ciastka i ciasteczka, zimne  napoje, jogurty, dieta „zimno -sałatkowo-kanapkowa, to pogrzeb naszego libido w zakresie odżywiania.
Składników poprawiających libido bez problemu doszukacie się w Internecie, kiedy to zrobicie zauważycie jednak, że…  poprawia je prawie wszystko to, co poprawia nasze zdrowie, co nam służy i dodaje energii.
Nasze libido nie zależy jednak tylko i wyłącznie od diety.
Brak snu o właściwej porze i brak relaksu wykluczają jego wysoki poziom, co w konsekwencji rzutuje na jakość związku, powodując, że partnerzy oddalają się od siebie emocjonalnie z powodu braku fizycznej bliskości.
Zamiast pracować do upadłego i oglądać potem razem TV lepiej się wyspać i …. kochać.
Sen między godziną 21.30 a 23.30 w lecie oraz między 21. a 23. w porze zimowej daje odpowiednią regenerację całemu systemowi i jest strażnikiem wysokiego libido – zwłaszcza „niedospane”  o tej porze  kobiety tracą libido bardzo szybko, do tego w połączeniu z obciążeniem obowiązkami domowymi i wywołanym tymi czynnikami zmęczeniem oraz stresem.
U kobiet gigantyczny wpływ na libido wywiera relacja do partnera – brak zgody, poczucie bycia krzywdzoną, brak zainteresowania nie tylko erotycznego - brak ogólnej życzliwości, krzywdząca krytyka, tworzenie stresowych sytuacji, natychmiast powodują wycofanie się z kontaktów na płaszczyźnie seksualnej, co objawia się poprzez zanik libido.
Ogromne znaczenie ma także niska samoocena w kwestii kobiecości, a poczucie bycia przedmiotem a nie podmiotem praktyk seksualnych  rodzi poczucie krzywdy i odrzucenie partnera przez kobietę, która wskutek tych czynników w pierwszej kolejności traci libido, często nie zdając sobie sprawy z rzeczywistych powodów tego stanu i  wiążąc ten fakt z innymi, pozornymi  powodami…
Zatem spokój, dobra atmosfera, dbałość o dietę, sen i dobre relacje w połączeniu z dobrym jedzeniem, rozgrzewającymi korzenno – ziołowymi herbatkami (hibiskus i wszelkie wychładzające kwaśne mieszanki działają w kierunku przeciwnym) i dobrym wytrawnym czerwonym winem sprawi, że Ci, którzy do tej pory tylko się kochali, będą się wreszcie także ….kochać.

Życzę Wam zatem już dziś miłego wieczoru.
Pozdrawiam serdecznie.
Wiola Grigorijew.


sobota, 9 sierpnia 2014

Ostrzeżenie

Drodzy Czytelnicy,
na moje blogi wdarli się hakerzy, dlatego pojawiły się w postach skaczące okienka, witryny z z zawiadomieniami o nagrodach a niektóre słowa w tekstach są podświetlone i kliknięcie w nie prowadzi do okienek pobierających dane osobowe dla potrzeb obejrzenia czy ściągnięcia filmu. Zapewniam Was, że robię, co mogę, podmieniam podświetlone słowa, zwróciłam się do pomocy bloggera, ale jak na razie, nie jestem w stanie usunąć tych koszmarnych, drgających obrazeczków i okienek. Przepraszam za powstałe utrudnienia w odbiorze tekstów i bardzo proszę, abyście nie klikali w żadną reklamę czy zapowiedź nagrody lub podobne wątpliwe rewelacje.
Pozdrawiam
Anna Małgorzata Bogusz

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Dla Wioli … czyżby koniec wakacji blogistycznych?




 Dla Wioli … czyżby koniec wakacji blogistycznych?
Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele,
trudno nie zauważyć, że na blogu Wioli jakoś nie przybywa nowych wpisów, lecz sądząc ze statystyk, nadal jest duże zainteresowanie dotychczasowymi postami, czyli jednak warto go pozostawić ...
Znając sytuację, która zaczęła się kreować od kilku tygodni, nie dręczyłam Szanownej Autorki o nowe wpisy i nie zamykałam blogu, lecz w końcu nadszedł czas, by wyjaśnić przyczyny przerwy i szumnie zapowiedzieć rychły powrót Wioli do mniej więcej regularnego pisywania jej ciekawych i jakże pożytecznych dla naszego zdrówka postów.
Od sierpnia Wiola funkcjonuje w nowych warunkach, w miejscu, które czekało na Nią, by przejęła nad nim część pieczy i uczyniła je wygodnym i gościnnym gniazdem dla Istot takich jak my, zorientowanych na zdrowie, na leczenie holistyczne, na terapie niekonwencjonalne, na spokój i medytację, słowem – na wszystko, co określa się jako elementy rozwoju wszystkich poziomach i płaszczyznach.


 



Miejsce jest magiczne, trochę na uboczu, blisko szlaku turystycznego (dokładny adres: Droga do Białego 7). Jest to  niewielki, lecz przytulny  pensjonat w Zakopanem, na 30 miejsc w pokojach 2-, 3- i 5 -osobowych, z dużą jadalnią, która służyć może na warsztaty i zajęcia, z kuchnią, gdzie można samodzielnie przyrządzać posiłki. Jest tu Internet, łazienki, istnieje możliwość stołowania się w barze Smrek lub w stylowej Karczmie Polskiej. Można też zamówić catering na miejsce. Co do wyżywienia, kuchnia, czyli jej pracownicy jest zwarta i gotowa do wyzwań w temacie wege…                                                                                                                                                             Jest też TV, jeśli ktoś jeszcze lubi …
Chętnie zamieściłybyśmy jakieś zdjęcia, ale ponieważ miejsce jest w trakcie przekształcania, zrobimy to, tak szybko, jak tylko będzie to możliwe.
Mogę dodać, że byłam, zobaczyłam,  spróbowałam miejscowych potraw, ucieszyłam oczy fajnymi widokami i potwierdzam, że jest tam cisza, spokój, idealne warunki, by przyjechać, odpocząć, połazić po szlakach, pobyć ze sobą, popracować (może w końcu też zrealizuję tam swoje plany i napiszę swoje zamierzone publikacje).   
W połączeniu z pobliską Karczmą Polską, która może służyć przy większych wydarzeniach (pojemność dwóch sal - około 150 osób) pensjonat jest dobrą bazą na szkolenia, zjazdy, kursy, warsztaty, imprezy itd. Zresztą służył już i służy do tego celu. Teraz nadszedł czas, by zrobić tam miejsce, do którego będziemy chcieli powracać My …
I to właśnie mogą nam zapewnić dwie wspaniałe kobiety sprawujące pieczę nad tymi działaniami: Pani Teresa Mądry, Gospodyni („nasz” człowiek), od lat zarządzająca całością oraz Jej prawa ręka, czyli „nasza” Wiola, pełna inwencji specjalistka ds. nowych pomysłów i nie tylko, która niedługo utworzy specjalny profil na FB, aby na bieżąco informować o kalendarium zajęć, wydarzeniach, imprezach, o tym, co ciekawego dzieje się w Zakopanem oraz o tym, co ciekawego możemy tam zrobić my. Będą zdjęcia, relacje, reportaże z wydarzeń, zawiadomienia, ogłoszenia itp. Może nawet z czasem utworzy się grupa? Zobaczymy! Ważne, żeby marzenia ubrać w konkrety, a oto one: 
Wielu z Was, kochani to luminarze wiedzy niekonwencjonalnej, na pewno dzielicie się nią w ramach warsztatów, wczasów, zajęć wszelkiego rodzaju. Możecie przeprowadzać zabiegi, pokazy, wystawiać swoje dokonania artystyczne albo po prostu pobyć w weekend bądź wakacje w dobrej atmosferze wśród ludzi podobnie myślących i czujących.
Proponujemy (Pani Teresa, Wiola i autorka tego postu), abyście przy  planowaniu swoich kolejnych zajęć, kursów, warsztatów wzięli pod uwagę również to właśnie miejsce -  Pensjonat Biały Potok.  
Z czasem utworzony zostanie dział marketingu: Wy będziecie zgłaszać, co chcecie zrobić, kiedy i dla kogo, a my zajmiemy się nagłośnieniem wydarzenia, zebraniem zgłoszeń, zakwaterowaniem oraz nakarmieniem użytkowników i zapewnieniem im dodatkowych atrakcji.  
Zanim Wiola odzyska dostęp do Internetu, można zwracać się telefonicznie po bardziej szczegółowe informacje, o ile podoba się Wam ten projekt.                                                                                    Podaję numer pani Teresy Mądry:  +48 604 958 563 i Wioli Grigorijew: +48668934391.  Pod postem jest okienko na komentarze, można w nim korespondować do woli!
Przekazuję serdeczne pozdrowienia od obu Organizatorek i dołączam się sama do tych pozdrowień.
Ania Bogusz