Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Google+ Followers

poniedziałek, 21 października 2013

Formatowanie systemu, czyli oczyszczanie energetyczne.


Formatowanie systemu, czyli oczyszczanie energetyczne.

 


Wiele osób pyta mnie na czym polega oczyszczanie energetyczne, jakie są jego skutki, czego można się po nim spodziewać.....

Opisałam ten zabieg w poście „ Oczyszczanie energetyczne” ale opowiem o nim pokrótce jeszcze raz.

Jest ono dokładnie tym, co stanowi tytuł TEGO postu.

Formatowaniem systemu. 

Jesteśmy systemem. 

Może brzmi to dziwnie i daje odniesienie do struktur o charakterze technicznym, ale jest chyba najbardziej adekwatnym do rzeczywistości opisem tego, czym jesteśmy, przynajmniej w trakcie realizowanych przez nas inkarnacji. 

 

Początkiem wszystkiego jest Boska Obecność. 

Jesteśmy Boską Obecnością, która decyduje się na zejście do tworzonych przez siebie „zabawowych hologramów" - w postaci awatary, ograniczonej do konkretnych parametrów i realizującej w nich konkretne zadania, pozwalające na eksplorację i poznanie zawartej w nich rzeczywistości. 

Te parametry, to zespół cech, nadających nieopisywalnej w żaden sposób obecności

indywidualność; to zapisy tworzące „osobowość" obecności na poziomie energetycznym czyli …. DUSZA. 

Duch, dusza, ciało mentalne, emocjonalne, uczuciowe, astralne, fizyczne....

Tak naprawdę implikacje są potężne i nieskończone, biorąc pod uwagę, że do tego podstawowego systemu można wczytywać każde dane.

Wychodzimy z ciekawości i żądzy „przygód” do tworzonych  przez Boską Obecność Światów i tutaj zaczyna się polka. 
 

Hologramy są iluzoryczne, natomiast nasz odbiór tej iluzji jest rzeczywisty.

Kiedy oglądasz film 3 lub 4D nie możesz się oprzeć niektórym reakcjom a przecież rzeczywistość, na którą reagujesz tworzą.... okulary, przez które na nią patrzysz – swoisty filtr, pozwalający Ci odbierać ją jako realną, czyli Twoje programy i wszelkie inne elementy Ciebie.

W ten sposób stresujesz się, emocjonujesz, wpadasz w panikę z powodu czystego tricku. 
 

Poza Boską Obecnością wszystko jest Jej trickiem – z zamierzenia trick ten służy zabawie i rozwojowi przez zabawę.

Tutaj jednak zaczynają się schody.

Jako Awatara Boskiej Obecności możesz aktywnie kształtować iluzję, w której działasz, tworzyć grę – masz na nią ogromny wpływ. 

Ale także gra ma wpływ na Ciebie.

Uczestnicząc w niej pracujesz z jej treścią.

Właśnie ta praca daje Ci doświadczenia, potrzebne Boskiej Obecności ….aby tworzyć i nie nudzić się w trakcie tego procesu. 

Rozpoczynasz proces inkarnowania z programami .. nazwijmy je podstawowymi i podstawowym zakresem wiedzy wczytanym w system.

Stworzony przez nas (co na górze to na dole) komputer działa na podobnych zasadach –

musi mieć oprogramowanie do oprogramowania, musi zostać oprogramowany i programy muszą zostać aktywowane do pracy.

Może  mieć trojany, wirusy,wszelkiej maści dzikie oprogramowanie i inne kuromysła.  

A potem użytkownik często klnie w żywy kamień, w sposób mocno nieparlamentarny wyrażając się o jakości jego pracy. 

Co zrobić, kiedy zawodzą programy i inne klocki  własnego komputera nie wie.

Nie wie najczęściej, że je ma. 

 

Na początku wyjścia w inkarnacyjną przygodę, która ma postać pętli prowadzącej awatarę z powrotem do Źródła mamy oprogramowanie w matrycy pierwotnej duszy, wczytane różne doświadczenia w postaci wprowadzonego zapisu – nie byliśmy, nie robiliśmy a jest tak, jakbyśmy byli, robili, i wiemy.

To jest nasz podstawowy plecak.

Z nim idziemy do pracy. 

I teraz clou programu. 

To, co sobie wybraliśmy do zrobienia w praktyce wygląda często całkiem inaczej niż sądziliśmy.

Kształtuje się poczucie zawodu, opuszczenia, bycia nieszczęśliwym.

Pojawiają się choroby, inne dysfunkcje będące wynikiem zakłócenia obiegu energii w naszym polu. Pojawiają się nowe programy, nowe zapisy, jego nowe elementy .


Jest cały czas „budowane” za pomocą naszych doświadczeń w kolejnych rzeczywistościach.

Niekoniecznie te dobudowy są subiektywnie konstruktywne, choć obiektywnie to tylko wiedza. 

Dają często popalić. 

To wszystko jest efektem nagromadzenia w nim wielkiej ilości danych zakłócających jego harmonię, czyli takiego rodzaju zapisów, które nie pozwalają mu swobodnie i dobrze funkcjonować. 

Przysięgi, kontrakty, cyrografy, dziwaczne programy, najróżniejsze ich repliki, inne jego części, gromadzone przez eony inkarnacji i przechowywane w nim bez oczyszczenia powodują, że funkcjonujemy jak  wysypisko śmieci.

Rany, traumy i urazy, programy nieuświadomione, programy ukryte, to wszystko co  stanowi nasz „osprzęt„ sprawia, że płyniemy przez nieskończoność, wyglądając jak dziwaczny lotniskowiec, na którym składuje się wszelki złom – nic co zużyte, niepotrzebne albo zawadzające nie zostaje przecież z niego usunięte.

Różnego rodzaju rodowe, klanowe zapisy, zapisy w DNA, RNA, chromosomach, polu pamięci komórkowej, w innych polach magazynach pamięci.

Zapis we krwi -  totalnie zmieniany np. przez jej transfuzję. 

Energetyczne formatowanie systemu to sprzątanie tego lotniskowca.

 

Usuwane są wszystkie elementy niepotrzebne, sabotujące jego sprawne działanie,  obciążające oraz niepotrzebne programy i inne zapisy. 

Dość łatwo pracuje się z zapisami wrzuconymi nam do systemu przez innych, klątwy, przekleństwa, wszelka energetyczna przemoc w postaci czarnej magii są łatwe do usunięcia.

Długi i węzły karmiczne, nieprawidłowe stare relacje, wszystko to co nieaktualne też odchodzi bez trudu, choć czasem jest przedmiotem naszej aktualnej pracy. Jednak to można zmienić. 

Bez większego kłopotu pozbywamy się przestarzałych - „staroświeckich programów” z  zamierzchłej historii inkarnacyjnej. Czujemy wtedy dużą ulgę – jest lżej. 

Natomiast to, z czym aktywnie pracujemy i mierzymy się TERAZ wymaga od nas większej pracy własnej i dużej uwagi. 

Dzieje się tak z tego powodu, że te elementy systemu są  używane i szczególnie aktywne.

Są cały czas stymulowane w trakcie naszego działania. 

Oczyszczając te fragmenty systemu musimy pamiętać o tym, że po ich usunięciu zobowiązani jesteśmy do stałego, systematycznego wykonywania pracy własnej, polegającej na …... wystrzeganiu się ponownego wprowadzenia do naszego systemu usuniętych elementów.

Diagnoza, rozpoznanie, dezaktywacja, usuwanie i ….. WYSTRZEGANIE SIĘ POWROTU DO STARYCH WZORCÓW.

Jeśli zatem usuwamy jakiś program, kształtujemy swoją postawę w takim kierunku, żeby nie duplikować zachowań, które są z nim związane – kierujemy naszą uwagę na usunięcie nawyku.

Oznacza to w praktyce systematyczny kontakt ze swoimi uczuciami i emocjami, przekonaniami, kontrolę zachowań.

Stałą, czasem szybką, czasem wolną – ale dającą komfort, poczucie dysponowania samym sobą i POŻĄDANĄ ZMIANĘ.

Ona zawsze przychodzi, jeśli skierujemy na nią świadomość i uwagę. 

Program niczego od nikogo nie dostaję – oznacza bowiem, że nie dostaję, nie dostanę i NIE MOGĘ dostać …...poprzez swoją postawę – kształtowaną  TYM PROGRAMEM. 

Zamówienie (stałe!) - realizacja. 

Przysięga, że z nikim innym się nie zwiążę – złożona nieopatrznie w którejkolwiek z naszych inkarnacji komuś ukochanemu, w praktyce sabotuje nam stworzenie związku – GDZIEKOLWIEK, KIEDYKOLWIEK   I   JAKKOLWIEK z inną DUSZĄ !!!
JEST PRZECIEŻ NIEOGRANICZONA, BEZCZASOWA, OGÓLNA. 

Doskonale ogranicza. Trwa. Aż do czasu odinstalowania jej z systemu.

W innym wypadku  każda praca inkarnacyjna z awatarą innej duszy musi zakończyć się fiaskiem – mocny, skondensowany energetycznie zapis przysięgi nie pozwala.
Pilnuje …...  .

Czasem kontraktujemy sobie strażników zapisów – pilnują nas wtedy  czy nam się to podoba czy nie – kontrakt to kontrakt. 

 

Ale system można transformować, jest plastyczny, żywy, zmienia się przecież w każdej inkarnacji, powstaje coś nowego.

Można go więc oczyszczać, rekonfigurować, zmieniać, wprowadzać do niego potrzebne elementy. 

Jest naszą własnością. 

 Można go poprawiać, usuwać jego energetyczne awarie i zabezpieczać – prosić o to „Specjalistów” z naszego Uniwersum – jest ich wielu – służą radą i pomocą – jednakże zawsze po wyraźnym naszym oświadczeniu woli.

Bez naszego proszę i dziękuję mają związane ręce.

Prowadzący  nas i zakontraktowany przez nas osobiście przed inkarnacją Komitet Przewodników nie może ruszyć przysłowiowym placem … a często jest tak, że sklinając rzeczywistość nawet nie wpadnie nam do głowy poprosić o jej zmianę –  ba ….... większość boi się DZIADKA STWÓRCY i uważa, że nawet nie ma co się wychylać i prosić, nie pamiętając o tym, że On robi tylko to, czego od Niego oczekujemy i stworzył tę zabawę dla swojej i naszej rozrywki.
On to MY, MY to ON.
Oczekujesz, że nie masz, o co prosić, bo i tak Ci nie da … proszę bardzo...
skoro tego chcesz …  Dziadek jest do twoich usług, tylko czeka na Twoje pomysły, żebyś się mógł bawić haardcorowo skoro lubisz.  

W praktyce sprzątanie systemu nawet u naszych niepoprawnych bliskich, z którymi żyjemy i na pewne ich cechy nie mamy wpływu – wykonywane systematycznie za zgodą ich Duszy i Komitetu, daje pewną poprawę, choć nie możemy oczekiwać  od nich, że dla naszego kaprysu zmienią całkowicie swoją inkarnacyjną opcję, bo to przecież ich zabawa, a my się zgodziliśmy na wzajemną konfigurację, chcieliśmy, prosiliśmy, kochaliśmy i kochamy.
Kochać będziemy zawsze, nawet jeśli dochodzi do rozstania.


 
Możliwe jest także negocjowanie z Tą Duszą poza  świadomością operacyjną – poza ciałem mentalnym - zmiany nastawienia i zachowania, zmiany jej programu. 

Kiedyś pośmiejemy się z naszych wspólnych perypetii w astralu czy wyższych wymiarach. 

Podsumowując jednym zdaniem: oczyszczanie energetyczne to usuwanie z naszego pola świadomości zakłócających je elementów, rekonfigurowanie go i praca nad tym, żeby nie pojawiło się w nim niepożądane oprogramowanie. 

Pozdrawiam. 

Wiola Grigorijew

 

 

 

 

 

 

sobota, 5 października 2013

Z CYKLU BAJKI MATRIXA: WYWIAD Z ZIMĄ ...


 

 

Z CYKLU   BAJKI   MATRIXA:    WYWIAD  Z  ZIMĄ ...

 

 


 

Umówiłyśmy się w „Wiedeńskiej”.

To najlepsza kawiarnia w Żywcu.

Stare pałacowe stajnie Habsburgów ożyły i wypełniły się duszami ich dawnych pracowników, kiedy została otwarta.

Dwa razy proszono mnie o ich wyprowadzenie, co niniejszym uczyniłam.

 

Kiedy siedziałam jak zwykle w wygodnym fotelu, popijając zakazaną mi kawę po wiedeńsku, pojawiła się nagle w drzwiach od ulicy.

Otworzyła  je z impetem i szeroko, jej smukła, wysoka sylwetka młodej Carewny  odcięła się lśniącą, błękitną bielą od szarego tła ulicznej rzeczywistości.

Spojrzała w głąb półmroku panującego w pomieszczeniu i rozpoznawszy mnie, trzema zdecydowanymi ruchami znalazła się przy mnie.

- Witaj … .

Spojrzałam  na Nią – jak zwykle wyglądała olśniewająco.

Błękitno - biała poświata kryształków śniegu na platynowych lokach okalających twarz, lodowe strusie pióra tworzące wokół niej rewiową koronę.

Świetlista twarz o zimnych, delikatnych rysach. Małe ale pełne usta …. mocna śledziona – pomyślałam – sądząc po ich wykroju –  pokryte transparentnym błyszczykiem o mleczno - perłowym odcieniu.

Tylko oczy odcinały się od tła  – były ciemne, jak galaktyczne czarne dziury.

 

- Pięknie wyglądasz – nie kryłam zachwytu.

 - Zawsze jestem piękna – uśmiechnęła się – nie zauważyłaś? Spojrzała na mnie

migdałowymi studniami bez dna.
 
 
 
 
 

- Podobno jesteś porą śmierci? Chińscy medycy przypisują ci trupi zapach  i stan niebytu.

- Tak i nie … patrzyły na mnie oczy  Marleny Dietrich ….. śmierć to stan spoczynku.

Konieczny dla cyklu życia, to faza stagnacji, pozwalająca skonsolidować dotychczasowe

osiągnięcia, stworzyć z nich nową jakość, pozwalająca na następną kreację.

Jak każda istota należąca do Absolutu jestem KREATOREM.

Dosłownie i w przenośni.

Konsoliduję i wzmacniam kości waszych ciał, patronuję uspokojeniu  buzującego w nich

ognia, uspokajam umysł, rozwijam refleksję, balansuję stan równowagi po szaleństwach Lata i nostalgiach Jesieni.

Jestem Panią wielkiego YIN.
 
 
 

- Powiedz o tym więcej.

- Yin i Yang to dwie wielkie pierwotne, podstawowe energie, z których powstają różne energie „specjalistyczne”.

Yin- czyli Ja – to zimno, ciemność, wilgoć, cisza, spokój, niedziałanie, wycofanie, przyjmowanie w siebie, introwersja, implozja – nie ma sensu dalej wyliczać....

YIN to materia...... skompresowana, maha - gęsta forma energii.... w jakimś sensie zastygła.

            Ja jestem cesarzową YIN na tej pięknej planecie.

            Jestem pięknym, Boskim Chłodem, przechodzącym cyklicznie w małe YIN mojej

            Cesarsko - Królewskiej Siostry Wiosny.

            Kiedy przychodzę na poziomie energetycznym, poziomy fizyczne zmieniają się.

            Często jestem dużo wcześniej, niżby się Wam wydawało. 

Uniosła smukłą dłoń.... kryształowe bransolety na nadgarstku wydały szklany dźwięk. 

- Przygotowuję się do mojego entree na klimatyczną scenę Gai już wtedy, kiedy moja Złotowłosa siostra Jesień  zmienia  swoje kolorowe suknie.

            Często zdarza się Wam zapominać o prawach, którymi się rządzę – choć kocham Was jak wszelkie inne stworzenie, nic nie poradzę na wasze zimowe kłopoty, jeśli sami nie zaczniecie postępować zgodnie z moimi – zatwierdzonymi w planetarnym planie prawami.   

- Co więc Nam radzisz?

- Pomyśleć o sobie.

Pomyśleć o swoim ciele.

Pomyśleć o swoim duchu, emocjach, użyć serca i umysłu.
 

- Mamy więc duchowo – materialistyczną „Mieszankę Wedlowską” na zimę? 

- Tak – uśmiechnęła się swoim zniewalającym uśmiechem Błękitnego  Anioła.

            Ale bez cukru!

 

- Co więc radzisz robić z ciałem podczas Twojego panowania  w naszym klimacie? 

- Wszystko to, co równoważy moje Yin i daje Yang – czyli ciepło.

Zacznijmy od pożywienia.

Wprawdzie zdarzają się jeszcze jednostki o „atomowym” yang, nieprawdopodobnie mocnej prawej nerce, podtrzymującej „mały ogień”, ale to już rzadkość.

Być może oni mogą pozwolić sobie na surowe jedzenie, chodzenie w  cienkiej bluzce,

picie zimnych napojów (nie chodzi mi bynajmniej o Coca - Colę, Pepsi, dopalacze czy napoje gazowane, słodzone  aspartamem i kolorowane   farbkami), od czasu do czasu brak snu.

            Ale to tylko jednostki.  

            Populacja ma osłabione zarówno Yin jak i Yang – a co z tego wynika …. Chi … czyli  energię życia.

            Życie to ruch – potrzebne jest więc ciepło dające możliwość dobrego funkcjonowania procesom metabolicznym oraz skonfigurowanemu wokół nich skomplikowanemu systemowi energii i ciał.

            Potrzebujecie ciepła. Wasz klimat jest bardzo zimny nawet wiosną, latem i jesienią.

            Moje yin króluje w chłodnych wodach strumieni, zimnym wietrze, porannych przymrozkach przez większą część roku, nawet w zimnych letnich wieczorach.

            Wasze warunki klimatyczne wymagają, abyście praktycznie przez cały rok jedli

            co najmniej dwa gorące posiłki, a jeśli jest bardzo zimno, to nawet  wszystkie – czyli trzy. 

- Jesteś porą stagnacji, uspokojenia, bezruchu.

Znasz jakieś panaceum na pojawiający się wzrost wagi ciała? 

- Nic łatwiejszego … poprawiając się wygodnie w fotelu  mimowolnie zaprezentowała nienaganną sylwetkę  smukłej sylfidy.

Po prostu przestrzeganie zakazu jedzenia po 17., kiedy to zbliża się pora minimum energetycznego żołądka, kończącego swoją dzienną pracę i udającego się na spoczynek.

Każdy musi spać, jelita i on także.

Jeśli im na to pozwolicie, waga nie tylko nie wzrośnie, ale doświadczycie „cudu mniemanego” czyli … jej spadku!

Zapomnieliście ponadto o prostym, skutecznym i zdrowym tricku....

Ciepłej zupie.

Ciepła zupa dodana do posiłku spowoduje spadek wagi pomimo zwiększenia jego ilości, rozgrzeje bowiem żołądek i cały system, który zacznie pracować lepiej i efektywniej.

Nie koniec na tym – spowoduje, iż pojawi się regularnie wypróżnienie ciała ze zużytych resztek pokarmowych bez kupowania w trefnej aptece farmaceutycznych cudów na kiju.

Tym, którym brakuje w jelicie prostym i grubym odpowiedniej flory bakteryjnej polecam prostą mieszankę - przekąskę na śniadanie (zwłaszcza gnającym do pracy bez niego).           

            3 suszone morele, 3 suszone śliwki pokrojone w kostkę , 2 - 3 pokruszone orzechy włoskie,

            zalane wrzątkiem, uzupełnione 1/4 łyżeczki cynamonu, do tego plasterek świeżego albo szczypta suszonego imbiru (kto imbiru nie lubi, może go sobie darować lub nie zjadać).
            Wszystko to przygotowane wieczorem i zjadane na czczo rano, po porannej pobudce.
            Odbudowuje florę bakteryjną w jelitach, poprzez wzmocnienie śledziony wzmacnia chi jelita grubego i prostego – czyli prosta droga do oczyszczenia ciała i likwidacji stagnacyjnych blokad na poziomach subtelnych, również w ciele emocjonalnym i mentalnym.
Ponadto – powiedziała, bawiąc się platynowym lokiem spadającym na czoło – trzeba się ruszać. 
- Powiedz ludziom, że mają nie jeść po 17... a zjedzą Ciebie ….wiesz jak reagują – od razu zawodzenia o głodzie i torturach.
- Albo wykażą się rozsądkiem i po trzech dniach spacyfikowane  starą - nową procedurą ciało powie tak, albo będą postępować jak dotąd, niszcząc je i przyczyniając się do jego obumierania – w jej wzroku nie było ani krzty litości.

Nie widzę innej opcji z wyjątkiem opcji „łagodnego robienia rewolucyjnych porządków”, sprytnie wykorzystującej mechanizm aklimatyzacji do nowych warunków.

Polega ona na stopniowym przesuwaniu – np. co 3 dni – bo po trzech dniach powstaje pierwszy efekt -  pory zakańczania jedzenia w trakcie doby.

Czyli dzisiaj jutro i pojutrze np. 20, następne trzy dni 19,30 i tak dalej aż do 17.

Łagodnie, ale skutecznie, choć z pewną stratą czasu na poprawę samopoczucia.

Jednak to lepsze od niedziałania na swoją korzyść.

Jesteście inkarnowanymi istotami posiadającymi żyjące ciało – to zobowiązuje.

Wiele Istot astralnych chciałoby je mieć.

Naprawdę nie wypada go dewastować …. wstyd. 

- Osobną sprawą jest jak rozumiem dobór składników żywieniowych w czasie Twojej kadencji... 

- Wy, Ludzie nie umiecie obsługiwać swojego ciała – jest zimno, należy je rozgrzewać .

Zdrowymi, dostępnymi świeżymi składnikami.... niektóre z nich opisałaś na swoim blogu.

Miksturkę z imbiru  (sok z 1 cytryny, odrobina kurkumy, odrobina  oleju LUB MIKS DAKTYLOWY (wtedy smaczniejsze z herbatą), starty imbir w większej ilości,  przełożyć do słoiczka, używać do herbaty, lub biorąc po łyżce, zwłaszcza dla rozgrzania ciała i przy przeziębieniu i infekcjach), gorące, termicznie zupy z gorących energetycznie składników.
- Opisałam niektóre tylko zupy,  biorąc pod uwagę lodowatą wiosnę 2013, ciskającą z wściekłością śniegiem i walącą po oczach mrozem  – 15 stopni Celsjusza  w Święto Równonocy...
Teraz dopiero jest okazja, żeby przedstawić gwiazdy zimowego stołu, zdrowe, smaczne
i prawie za bezcen.
Zupa krem z cebuli, zupa krem lub rosół z czosnku albo cesnokova polewka  robiona na moim terenie, czyli 20 km od Słowacji, skąd pochodzi zupa krem z marchwi, wegański miksowany krem Minestrone – czyli zupa krem z jarzyn, podkręcony termicznie czerwony barszcz na jabłkach i daktylach, wege krupnik na kaszy gryczanej, nawet podkręcony termicznie przez ostre przyprawy długo gotowany wege żurek, podobnie z wychładzającą, ale zrobioną na ostro, z dużą ilością  rozgrzewających przypraw, zupą pomidorową.
Im dłużej gotowane, tym cieplejsze energetycznie.
Dlatego długo gotowany krem z fasoli lub zwykła fasolówka czy soczewicówka z dużą ilością cebuli zesmażonej z tartą marchewką będzie dużo cieplejsza dla ciała niż ta sama zupa ugotowana innym sposobem i krótko.
Jeśli więc zupa lub krem z brokułów czy pieczarek pamiętajmy o czosnku, cebuli, chilli,
dużej ilości kminku, który zwłaszcza łamany i  mielony jest doskonały do doprawiania i ogrzewa ciało. Ziele angielskie, liść laurowy, pieprz.
Łatwo dogrzać ciało chilli, papryką ostrą, curry, kardamonem, cynamonem (tak, tak, zupy także) imbirem, jałowcem, „gorącym” suszonym rozmarynem  - doskonale „udają” mięsne smaki, bo tzw. mięsny smak to smak ... przypraw, dodawanych do mięsa.
Kurkuma robi swoje –  jest silnie antynowotworowa, rozgrzewa, daje jasność umysłu, to panienka zdecydowanie ognista – w sam raz na zimowe klimaty.  

            Na zupach się nie kończy – doprawione ostrymi przyprawami placki ziemniaczane, kluski (duża ilość kminku, przypraw), naleśniki z ostrymi farszami, także z kasz i jarzyn, najlepiej z kilku rodzajów mąki, w tym jaglanej i kukurydzianej albo rozgrzewającej gryczanej, ba, nawet łazanki z mąki  gryczanej z tradycyjnym farszem z kapusty cebuli i pieczarek.
            Ja podgrzewam sobie atmosferę (jak nie zapomnę! ) gulaszem z cebuli własnego            pomysłu - poszatkowana cebula i przyprawy, można dodać jakieś jarzyny, ale wtedy mniejszą ilość, cebula gra pierwsze skrzypce.

            O sosie cebulowym, czosnkowym, paprykowym, także podkręconym ostrymi przyprawami, pietruszkowym  z zielonej pietruszki i szpinakowym  pamiętamy, że muszą być ostro doprawione lub podane z ostrą gorącą potrawą lub też ostatecznie – im zimniej – z potrawą mocno ogrzaną.
            Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do gorących potraw na słodko – słodzonych daktylami podać sos cynamonowy lub kardamonowo – cynamonowy.       

            Mam też dla Was sos czekoladowy, czekoladowo-orzechowy czyli sos „ nutella”,

            daktylowy, daktylowo - kokosowy,  pokuszę się nawet o żurawinowy.

            To wszystko da się zrobić.... bez cukru i czekolady.

            Opiszę w zakładce „przepisy”          

             Możecie użyć swojej inwencji – sos z ostrej papryki robiony na papryce  surowej lub w proszku, sos na papryce słodkiej – tę ostatnią wystarczy ugotować, obrać, zmiksować, dodać do sosu na bazie zasmażki, sos pieprzowy na różnych rodzajach pieprzu lub po prostu pospolitym czarnym mielonym pieprzu, doprawiony ostro na bazie zasmażki, sos majonezowy na własnym albo dobrym majonezie Kieleckim.
             Sam żar (także w łożu). (Y).
             Kłaniam się Wam pięknie z  zapiekanką z trzech rodzajów kasz, np. orkiszowej, gryczanej i jaglanej albo gryczanej, kukurydzianej, jaglanej albo gryczanej, jaglanej, jęczmiennej, nadzianej  dowolnym ostrym farszem lub farszami – w grę wchodzą szpinak, pomidory, kapusta  z cebulką, pieczarki, papryka, farsz z buraczków duszonych z cebulką, farsz cebulowy... ta inwencja będzie mnie kosztować sporo pisania w zakładce przepisy...

             Nie zapomniejcie przy tej zapiekance o ziołach prowansalskich i innych przyprawach ...

             Nie od rzeczy jest lazania – naleśniki z mąki gryczanej albo mieszanej, ostre farsze:  pomidorowy, szpinakowy, jarzynowy, do tego ostry smakowity sos.

             Z pierogami też możemy poeksperymentować – użyć  różnych rodzajów mąk, żeby były energetycznie cieplejsze niż te z pszennej mąki.

- Rozpędziłaś się droga Wiolu z tym jedzonkiem – uśmiechnęła się kokieteryjnie.

            Mój czas na Twój wywiad ze mną jest ograniczony, muszę  przecież polecieć                                i zmrozić co nieco na Szpicbergenie, Arktyka też nie lubi  braku śnieżyc, w Norwegii dzieci czekają na mnie z noskami przyklejonymi do szyb, a Koło Polarne bez mojej lodowatej urody jest tylko zwykłym kółkiem, więc proszę napisz im teraz trochę o napojach.

- Oczywiście, jakżebym mogła zapomnieć  - żachnęłam się.

Mają być obowiązkowo ciepłe, nawet gorące.

Różne pyszności opisałam już moim czytelnikom w bajce „Kwiatki na herbatki”.

Tutaj wspomnę tylko o możliwości robienia różnych gorących, dogrzanych kompotów, z jabłek, gruszek, śliwek suszonych i owoców świeżych, które także są w czasie Twojego Miłościwego Panowania dostępne.

Kardamon, cynamon, goździki, wanilia, anyż do woli i bez umiaru.

Daktyle i rodzynki  jako słodzik.

Taki kompot można zmiksować i podać jako „kompot krem” - czyli kompocią zupkę.           

            Przy okazji dogrzewania zimowego nie możecie zapomnieć o tym, że większość jedzenia ma być ugotowana – więc i owszem, surówki tak, ale zasmażana wege kapusta, marchew z groszkiem posłodzone miksem daktylowym, gorące zasmażane z cebulką buraczki, buraczki na gorąco z wtartym jabłkiem to sezonowy design.
            Reszta to eksperymenty, np. gotowane jarzyny, albo brokuł czy kalafior polane ostrymi sosami.
            Zasmażana duszona kalarepka i owszem.
            Doskonale rozgrzewają wszelkie surówki z czarną rzepą.
            Jak wam się zrobi za gorąco, pozwalam schłodzić się pomidorami z oliwą, cebulką i octem balsamico.
- No dobrze, mój czas na wywiad dla Ciebie się kończy – bransoletki na nadgarstkach ponownie  wydały szklany dźwięk – musisz mi to wybaczyć, ale już zaraz lecę -  chuchnąć zimnem na Kilimandżaro -  trochę wybielić czarny afrykański garnek pełen starej wulkanicznej lawy.
- Oczywiście, koniecznie – tym razem ja uśmiechnęłam się wyrozumiale.
W takim razie może powiemy ludziom jeszcze o śnie.
- Uważasz, że nie pamiętają i należy im o tym przypominać? Zmarszczyła brwi.
- No cóż, w dzisiejszych czasach w alkowach króluje … telewizja.
- Skandal! Syknęła i nagle zamyśliła się.
Czy Oni w ogóle znają instrukcję obsługi własnego ciała?
            Przypomnij im zatem, że jestem Panią Yin  i w czasie trwania Mojej Cesarskiej Kadencji mają obowiązek spać od 21.!
            Ale już o 23. pozwalam im wstać.
            Te dwie godziny potrzebne są niezbędnie dla zdrowia. 
Oczami skośnymi i czarnymi jak dwa firmamenty zerknęła dyskretnie na stary zegar wiszący nad bufetem – czas na mnie … szepnęła mi w ucho – uniosła się z fotela lekko niczym płatki śniegu na wietrze, okręciła wokół własnej osi  jak wirująca Parka i z głośnym  szelestem  sukni przybranej  tęczowymi kryształkami lodu pofrunęła nieomal do drzwi, za którymi znikła w mgnieniu oka.
Pozostał po Niej tylko chłód …

 
 

…Ubierzcie się więc ciepło, nie róbcie na paskudę odsłoniętym, niedogrzanym nerkom, nie narażajcie gardła na skoki temperatur, nie trapcie śledziony stanem zapalnym w postaci kataru, bo odwdzięczy się Wam niesławnie grypą albo przeziębieniem, nie dobijajcie  jej słodyczami. Chrońcie głowę, zwłaszcza jeśli bardzo wrażliwa na zimno, bo macie jedną. Nie zapominajcie o uszach.
Zmarzlaki pod gorący prysznic, do ciepłego łóżka, z kotem albo psem w ramionach i dzbankiem dobrego gorącego napoju na podgrzewaczu i na podorędziu. O partnerze nie wspominam, bo chyba sami pamiętacie.
Zadbajcie o dobre, lekkie ciepłe buty. Zadbajcie o siebie.
O! Proszę!
Jej Wysokość Cesarzowa Zima zapomniała swojego wachlarza z lodowych strusich piór...
Będę miała jak znalazł na Sylwestra!
Jesteśmy do siebie pod wieloma względami podobne, więc chyba się nie obrazi...
Pozdrawiam serdecznie,
Wiola Grigorijew